Zawsze zaskakują

Czy ja przypadkiem kiedyś już nie pisałam, że ludzie mnie zawsze zaskakują?

Wybrałam się na zakupy, do najbliższego centrum handlowego. Takiego małego, prowincjonalnego.

Było dość wcześnie, więc parking jeszcze niezbyt wypełniony. To super, bo okoliczni mieszkańcy słyną dla mnie z tego, że nie umieją zaparkować w liniach. Serio – w życiu nie widziałam tyle krzywo zaparkowanych aut, zajmujących 2 (lub 4, jak kogoś fantazja poniesie) miejsca parkingowe co tu. Nawet nazywam to naszą, powiatową szkołą parkowania 😉

Wybrałam sobie miejsce, gdzie wolne były trzy miejsca obok siebie i zaparkowałam tyłem, na środkowym. Zaparkowałam pokazowo (bo jestem przekorna i jak wszyscy parkują niechlujnie, to ja – wręcz przeciwnie), książkowo, egzaminowo. Równolegle do linii, symetrycznie na środku miejsca parkingowego. No parkowane idealne 😉

Zaparkowałam i poszłam odwiedzić kilka sklepów.

Wychodziłam z ostatniego. Przede mną małżeństwo w nieco bardziej średnim wieku niż mój, też szło w kierunku parkingu.

– No, popatrz, jak on zaparkował! Jak ja mam teraz wsiąść?! – rzucił głośno, oburzony mężczyzna, podchodząc do auta, które stało teraz obok mojego.

Lekko mnie zamurowało, przez co szybsza była kobieta towarzysząca marudzie:

– Przecież to ty tak zaparkowałeś…

Samochód, za kierownicę którego próbował wcisnąć się mężczyzna, stał krzywo, częściowo na linii, przez co rzeczywiście otwarcie drzwi było nieco utrudnione, ale na boginię! – nie zauważył tego, kiedy wysiadał?

Odblokowało mnie:

– Po prostu, wystarczy, żeby pan parkował prawidłowo, a nie w ten sposób. Poza tym, mój samochód stał tu pierwszy…

Naprawdę, żałuję, że nie uwieczniłam miny jego żony/towarzyszki. Chyba spodobało jej się, to co usłyszał 😉

Kiedy wydawało mi się, że widziałam już wszystkie dziwne zachowania ludzi, nagle pojawia się ktoś taki tak ten typ i mówi “Potrzymaj mnie piwo”. 😀

P.s. Obrazek jest ilustracyjny, to nie opisana sytuacja.