Popatrzyłam dziś rano do lustra, zobaczyłam swoją “niebanalną” codzienną fryzurę i pomyślałam sobie, jakie mam szczęście, że mogę być sobą. Że nikt nie wymaga ode mnie dopasowywania się do wzorców. I że Wigilia, to świetny czas na docenianie tego co się ma 🙂
Zatem tym razem poza tradycyjnym już “spędźcie ten czas, jak lubicie, z tymi, których lubicie (albo kochacie)” napiszę jeszcze:
Niech Święta będą dla Was okazją do dostrzeżenia tego, co może Wam dać szczęście, na docenienie tego, co mamy i tego, co w nas. Bo wierzę, że jest w Was coś wspaniałego. Zawsze.
I życzę Wam, żebyście akceptowali siebie. Nawet gdy jesteście nieuczesani (tak, jak ja zwykle 😀 )
Albo gdy dekorujecie pierniczki 😀
Upiekłam drugą partię, już wg dobrego przepisu. I postanowiłam je udekorować, tym razem mniej w stylu sztuki współczesnej 😉
Efekty nie były takie, jak sobie wyobraziłam 😀
A ponieważ pierniczki w dużej części były przeznaczone na prezenty dla sąsiadów i znajomych, pomyślałam, że może powinnam im do pierniczków dokładać historię, że odwiedziła nas moja 7-letnia bratanica i to jej dzieło 😀
Na wszelki wypadek wszystkie misie zostały w domu, do spożycia na rynku wewnętrznym, żeby u sąsiadów nie wzbudzać koszmarów 😀

ale dlaczego czepiasz się misia ? fajny jest 🙂 Upiekłam maślane ciasteczka i nie zamierzam się nimi dzielić hahaha
Dla mnie są trochę zbyt demoniczne, ale może to dlatego, że nie przepadam za make-upem 😀