Przez Internet przetacza się kolejna fala beki z tej Marianny, co to zbyt dosłownie potraktowała hasło o chędożeniu PiS i Konfederacji. A mnie chodzi po głowie coś innego, niż jej aktywność lub nie-aktywność łóżkowa.
Jestem zdania, że każdy ma prawo do konsensualnej aktywności seksualnej, jaką uważa za właściwą. I do dowolnego manifestowania jej publicznie, w sieci itd. Ale pod warunkiem, że nikogo nie krzywdzi.
I teraz myślę o córce Marianny. O tym, że to, co matka publikuje w sieci, zostanie z nią na zawsze i najprawdopodobniej zniszczy jej życie 🙁
Z jednej strony – zapewne i ona jest obiektem drwin, w świecie realnym. Tylko dlatego, że jej matka zachowuje się tak, jakby każdy jej kontakt damsko-męski, każda relacja, musiały być natychmiast upubliczniane i to z detalami. Nie wyobrażam sobie nawet, jaki to ciężar dla dziecka.
Z drugiej strony – córka właśnie ma kształtowane “prawidłowe” relacje z mężczyznami i światem. Uczy się, podświadomie, jak powinna się zachowywać. wejdzie w dorosłość z takim bagażem, który nie wróży jej szczęśliwego życia.
“Ballada o Januszku” w wersji nowoczesnej i hard 🙁 Upodlenie młodego człowieka, kobiety in-spe na oczach zadowolonej gawiedzi 🙁
