Ewolucja mediów społecznościowych?

Ostatnio staram się nieco rozkręcić pewien swój profil/projekt internetowy z założeniem, że być może w niedalekiej przyszłości będzie mi on służył do sprzedawania czegoś przez internet.

Dlatego spędzam nieco więcej niż wcześniej czasu w mediach społecznościowych. I widzę “content” wykraczający poza moje zawodowe zainteresowania. Zderzenie z rzeczywistością jest bolesne 🙁

Bo o ile w mojej niszy zawodowej gówniana zawartość stanowi zaledwie niewielki procent, o tyle, kiedy z niej wyjrzałam, treści niskiej jakości, miałkie i właściwie nie wiadomo po co “tworzone” są sporą częścią.

Przed chwilą wyświetlił mi się filmik jakiegoś konta na TT, gdzie wygenerowana przez sztuczną inteligencję nieskazielna kobieta w bikini wykonuje jakiś prosty taniec na pokładzie jachtu zacumowanego przy bliżej nieokreślonym wybrzeżu.

Filmik jest krótki, rytmiczny i idiotyczny. Widać, że w 100% został stworzony przez AI, bo choć pozornie wszystko jest OK (ładna kobieta, dzieci taplające się w płytkiej wodzie, jacht, widoczek), to gdy się nad tym zastanowić, wszystko wygląda sztucznie. Pani się gibie, ale jej cień, rzucany na przybudówkę jachtu gibie się zupełnie inaczej. Dzieci taplają się w płytkiej wodzie, niemal przy jachcie.

Ten filmik ma nieporównywalnie więcej wyświetleń niż moje materiały, robione całkiem na żywo, mające jakiś “scenariusz”, przekazujące jakieś informacje.

Czyli po co się wysilać, skoro uznaniem cieszą się dzieła zerowysiłkowe?

Czyżby za jakiś czas w mediach społecznych była tylko taka papka?