30 lat temu byłam młodą mężatką. Moim ukochanym utworem, wówczas, było “Release the prince” Krzysztofa Ścierańskiego. Gdyby ktoś chciał sprawdzić co to, można go znaleźć TU. W utworze tym śpiewa Marek Bałata – wspaniały wokalista jazzowy.
Niedługo później przestałam być mężatką, a zaczęłam być młodą rozwódką. Płyta Ścierańskiego “Far away from home”, z której pochodził wspomniany utwór, w ramach podziału majątku trafiła do ex-męża.
A to były czasy, nie dało się muzyki po prostu znaleźć na YouTubie 😉 Bo YT miał w ogóle powstać dopiero za dekadę 😀 Internet w Polsce dopiero co stał się dostępny dla obywateli, poza uczelniami.
10 lat później, 20 lat temu, miałam już stały, prywatny dostęp do Internetu. W którymś momencie zaczęłam szukać przez sieć możliwości zakupu “Far away from home”. Nie udało się, ale za to znalazłam… stronę Marka Bałaty, a tam – jego adres mailowy. Napisałam. Opisałam historię sprzed 10 lat, zapytałam czy wie może, czy gdzieś jeszcze można kupić płytę.
Odpisał! Płyta już była dawno wyczerpana, ale on zaproponował mi, że jeżeli podam mu adres korespondencyjny, to skopiuje swój egzemplarz i wyśle mi go. I tak się stało! Mam piracką wersję “Far away from home”, piraconą przez samego Marka Bałatę.
3 lata temu, w ramach Summer Jazz Festival, w moim ulubionym klubie jazzowym były kolejno koncerty Krzysztofa Ścierańskiego i właśnie Marka Bałaty. Na obu byliśmy z Małżem, obu muzykom opowiedziałam historię płyty. I od obu, na pirackiej okładce, pirackiej płyty, zebrałam autografy.
Z Markiem Bałatą rozmawialiśmy nieco więcej, bo poza koncertem w klubie, kilka dni później spotkaliśmy go na jego koncercie w Piwnicy pod Baranami. Wspomnieliśmy mu wówczas, że mieszkamy godzinę jazdy od Krakowa, ale dość często przyjeżdżamy na koncerty.
Wczoraj w moim ulubionym klubie znowu był koncert Bałaty. Kiedy muzyk nas zobaczył, zapytał czy już się przeprowadziliśmy do Krakowa, skoro bywamy tak często na jego występach.
Ciekawe, czy gdyby ktoś mi powiedział, te 28 lat temu, kiedy żegnałam się z płytą “Far away from home”, że będzie taki moment, w którym Marek Bałata będzie pamiętał moje istnienie, byłabym skłonna uwierzyć?