Na jednej z grup dla Polaków w Walencji, pojawił się post kobiety, która szukała tam spodni dla kilkuletniego dziecka. Bo przylecieli na 2 miesiące do Walencji wyłącznie z letnimi ciuchami.
Nieco mi szczęka opadła.
Z jednej strony – że można do jakiegoś kraju europejskiego polecieć na 2 miesiące, poczynając od stycznia i nie zabrać dla dziecka ani jednej pary spodni z długimi nogawkami. Za to z letnimi ciuchami. Że można polecieć gdzieś na 2 miesiące (z dzieckiem) i nie zainteresować się wcześniej jaka pogoda tam panuje i zabrać adekwatne odzienie.
Z drugiej strony – że nie ma się umiejętności rozwiązania problemów, które samemu się wygenerowało. Że zamiast znaleźć sklep (np. na google maps), szuka się na grupie kogoś, kto rozwiąże taki problem.
To jest nieco przerażające, szczególnie, że gdy zajrzałam w profil tej osoby, okazało się, że to jest raczej osoba wyrastająca ponad przeciętność…