Jazda dużym

Od dwóch lat, cyklicznie jeżdżę dużym samochodem. Takim “trochę” większym niż przeciętna osobówka – 7,5 metra długości, 2 metry szerokości (nie licząc lusterek), 3 metry wysokości.

To doskonała szkoła pokory i praktyki za kółkiem. Kiedy pierwszy raz usiadłam za kółkiem “krowy” byłam przerażona. Kiedy pierwszy raz jechałam nią autostradą – zakomunikowałam Małżowi, że szybciej niż 90 nią nie pojadę. Prawie 2 lata później mam za sobą przejechane nią kilka tysięcy kilometrów, zarówno z prędkością powyżej 130 km/h jak i po wąskich serpentynach (urwijcie setkę z przodu i będzie prędkość z tamtej trasy).

Dzięki temu doświadczeniu łatwiej jest mi również zrozumieć, jak powinnam się zachowywać na drodze, jako kierowca osobówki, gdy przychodzi mi współdzielić przestrzeń z większymi samochodami.

Być może to, czego nauczyłam się, pomoże i Wam:

  1. Duże samochody naprawdę mają martwe strefy. Większe niż osobówki. I o ile boczne martwe strefy daje się nieco zmniejszyć, przez podwójne lusterka, o tyle problemem może być to co z tyłu. Samochód, którym jeżdżę nie ma prześwitu do tyłu, zatem w lusterku bocznym nie widzę tego, co dzieje się za moim tylnym zderzakiem. Jeżeli ktoś, małym autem, nie trzyma właściwego odstępu za mną, siedzi mi na tyłku to mogę nie wiedzieć, że tam ktokolwiek jest. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.
  2. Duże samochody są wrażliwe na boczne uderzenia wiatru. Nie przejeżdżajcie koło takich samochodów na żyletki, gdy mocno wieje. Zwłaszcza, jeżeli autostrada ma 3 pasy i taki furgon np. wyprzedza właśnie ciągnik z naczepą. To co dzieje się z furgonem, gdy w silnym wietrze wyjeżdża się zza TIRa potrafi być spektakularne.
  3. Duże samochody zwykle jeżdżą mniej dynamicznie. Spodziewaj się tego, że coś tak dużego szybko się nie zbierze, szybko nie wyprzedzi i szybko nie zjedzie na prawy pas. Nie spodziewaj się też, że przerwie wyprzedzanie i będzie się wciskać między dwa TIRy, by komuś oszczędzić zdjęcia na chwilę nogi z pedału gazu.
  4. Samochody z długim “tyłkiem” za tylną osią naprawdę “zachodzą” przy skręcie. Dlatego na rondach, skrzyżowaniach itp. jadą z większym zapasem niż osobówki i dlatego czasami nie warto się koło nich wciskać.

Nawiasem mówiąc, jeździłam już “krową” po 5 krajach europejskich i ze smutkiem muszę stwierdzić, że najgorzej jeździ się po mojej ojczyźnie. Nie dlatego, że mamy słabe drogi, bo nie wyróżniamy się już za bardzo, pod tym względem, ale ze względu na kulturę jazdy kierowców.