Niedawno rozmawiałyśmy z przyjaciółką o tym, że kiedyś rzadziej reagowałyśmy na sytuację, w których należałoby zareagować, ale że z czasem to się zmienia.
Byłam w lokalnym markecie budowlanym. Sezon ogrodowy się rozpoczyna, więc ludzi sporo. Do trzech otwartych kas były niedługie kolejki.
Stanęłam do kasy nr 3, ale po chwili zorientowałam się, że to był zły pomysł. Bo klienci przede mną spotkali się z zapewne ulubioną sytuacją wszystkich kupujących – “kod nie wchodzi”. Zamiast więc czekać, aż zostanie ustalony właściwy kod, postanowiłam się przenieść.
Na końcu kolejki do kasy nr 2 stał akurat mężczyzna około 70., o jakieś pół głowy niższy ode mnie, kształtem dążący do kształtu doskonałego (czyli, jak pamiętamy z podstawówki – do kuli). Kiedy zastanawiałam się czy wybrać bramkę nr 1 czy nr 2, on opuścił ogonek do dwójki i przeszedł do jedynki.
Zatem stanęłam do kasy numer 2.
Po chwili do pana przemieszczającego się dołączyła małżonka – wzrostem i wiekiem – kompatybilna.
I wywarczała na tyle głośno, że dokładnie usłyszałam.
– Już jakaś baba się przed ciebie wepchała!
Lekko się we mnie zagotowało. Bo po pierwsze – absolutnie się nie wpychałam przed nikogo. A po drugie – dlaczego jakaś obca kobieta nazywa mnie “babą”?
Pewno zakończyłoby się na wewnętrznym gotowaniu, ale pomyślałam, że ta osoba jest tak jawnie wredna i nieuprzejma, bo pewno lata takiego zachowania nauczyły ją, że można. Nikt nie daje jej odczuć, że to niewłaściwe zachowanie, każdy gotuje się w środku. Każdy pewno udaje, że nie słyszał.
Odwróciłam się do niej, popatrzyłam na nią i uprzejmym tonem powiedziałam:
– Dlaczego pani mówi o innej kobiecie per “baba”? Patrząc w ten sposób, to pani też jest babą i to na dodatek starą. Jak będzie pani nieuprzejma dla innych, to ktoś kiedyś pani wpierdzieli, a ten rycerz – wskazałam na jej męża – raczej panią nie obroni.
Nie odpowiedziała, ale widok jej miny – bezcenny. Mogę się założyć, że pierwszy raz ktoś ją tak opierdzielił – publicznie i bez nerwów.
Być może pomyśli, że jej zachowanie jest niewłaściwe i przestanie być wredna dla świata? A być może tylko wystraszy się, że następnym razem rzeczywiście ktoś zareaguje agresywnie i będzie już tylko wredna wewnętrznie?