Taki podpis, jaki jest tytułem tej notki, widniał pod jednym z obrazków w kolorowance, którą miałam w dzieciństwie. W wielu egzemplarzach, bo za PRLu wyboru dużego nie było, więc dostawałam cyklicznie tę samą…
Byłam dzieckiem ciekawym świata, więc szybko dowiedziałam się, że trombita to instrument ludowy z gór – m.in. tych które majaczyły mi na horyzoncie i które co pewien czas odwiedzaliśmy z rodzicami.
Dziś FB przypomniał mi, że 2 lata temu miałam okazję spróbować gry na tym instrumencie. W warunkach dość szczególnych (na imprezie firmowej), ale zawsze 🙂
I to automatycznie przypomniało mi dwa szczególne momenty, kiedy słyszałam trombitę…
Na przełomie lat “nastu” i “dziestu” obracałam się w kręgu twórczych amatorów – muzyków, malarzy, rzeźbiarzy. Wśród nich byli tacy, co chodzili do jakiegoś studium pomaturalnego wraz z… Joszkiem Brodą. Tym samym, o którym później śpiewała Anna Maria Jopek.
Joszko swój talent (i imię) ma po swoim ojcu – Józefie Brodzie. Ludzie z mojego pokolenia być może pamiętają w TV programy z festiwalu muzyki ludowej, gdzie konferansjerem był brodaty góral – to właśnie Józef Broda.
Ale wróćmy do moich lat cielęcych.
Któregoś razu nasza nieco hipisująca, twórcza banda przykleiła się do jakiegoś weekendowego wyjazdu z jednego z lokalnych zakładów pracy. I tym sposobem w sobotni wieczór wylądowaliśmy w Beskidzie Śląskim, przy ognisku, w towarzystwie Joszka. Zastrzelcie mnie, nie pamiętam w jakiej to było lokalizacji, ale na pewno – niezbyt daleko od jego rodzinnego domu. Siedzieliśmy w zapadających ciemnościach, gdy nagle, przez ciche góry poniósł się przejmujący, niski dźwięk.
– Ojciec idzie do nas. Dał nam znak trombitą – powiedział coś w ten deseń Joszko.
I rzeczywiście, dwa kwadranse po tym, kiedy dźwięk wybrzmiał, dosiadła się do nas żywa legenda ludowego folkloru i ludowego muzykowania. Jak on opowiadał, jak grał na tym, co mu wpadło w ręce!
Prawie trzy dekady później, kilka lat temu, wybraliśmy się wtedy jeszcze z nieMałżem w góry, które nam majaczyłyby dużo bliżej, niż na horyzoncie, gdyby nie zasłaniała ich góra, do której mamy rzut kamieniem, akurat 11.listopada. W pewnym momencie zeszliśmy ze szlaku na widokową polankę nieco poniżej grani. A tam zobaczyliśmy nietypowy widok. Młoda dziewczyna i chłopak. Oboje na pewno nie starsi niż 20 lat. Ona pomagała trzymać trombitę, on – grał na niej. Obok był postawiony plecak, a w nim – zatknięta polska flaga. Patriotyzm, jako pamięć o kulturze ludowej…
P.s. zdjęcie do tego wpisu pochodzi ze strony TransEtno, na której możecie przeczytać więcej o Józefie Brodzie.