Nie!

Chyba każdy z nas przechodzi przez to regularnie – kasjerki i kasjerzy, sieci rozmaitych, zanim skasują z nas należność, muszą wypowiedzieć pierdyliard formułek. Nie wkurzam się na nich, bo wiem, że tak im kazano. Ale faktem jest, że w odruchu bezpieczeństwa pół mózgu mi się na tym etapie wyłącza.

Wczoraj kupowałam wodę na stacji benzynowej tej samej sieci, w której zwykle tankuję. Więc wiem jaki to scenariusz.

Ja mówię lub pokazuję to co chcę kupić.

Osoba po drugiej stronie pyta:

– Czy ma pani kartę lub aplikację?

Ja zgodnie z prawdą odpowiadam, że nie.

– Zachęcam panią do założenia.

– Dziękuję, czuję się zachęcona.

I dopiero wtedy przechodzimy do płatności.

No więc wczoraj pokazałam butelkę wody.

Miła młoda pani zadała pytanie, na które ja odpowiedziałam radośnie i automatycznie

– Nie!

Dopiero jej zaskoczona mina sprawiła, że dotarło do mnie, że chyba jednak powinnam posłuchać co mówi, zanim odpowiedziałam.

– Przepraszam, czy mogłaby pani powtórzyć?

– Płatność kartą czy gotówką?